Marcin "Jankos" Jankowski w barwach G2 Esports został niedawno mistrzem letniego splitu LEC! Zespół Polaka w finale pokonał 3:2 swojego odwiecznego rywala - Fnatic, i po raz drugi z rzędu wzniósł do góry puchar. Po tym sukcesie udało nam się porozmawiać z Marcinem - zapraszamy!
Bartłomiej Bukowski: Na wstępie gratulacje, póki co wygrywacie wszystko co tylko się da.
Marcin “Jankos” Jankowski, jungler G2 Esports, zwycięzca i MVP letniego splitu LEC: Póki co tak, zobaczymy jak będzie dalej (śmiech). Ale osobiście jestem zadowolony, bo poza tym rokiem, wcześniej nic nie wygrałem. Teraz w końcu to się udaje.
Jak to jest być najlepszym graczem Europy? W końcu ostatnio gdzie się da, to zgarniasz MVP
Dobrze, w sensie nie traktuje siebie jako najlepszego gracza, bo myślę, że moja drużyna odwala kawał dobrej roboty, ale jestem szczęśliwy z tego, że mój skill też został doceniony.
Grając w tak dobrej drużynie jak G2, z perspektywy junglera, jest łatwiej, czy trudniej sprostać wymaganiom tak utalentowanych kolegów z drużyny?
To trochę pół na pół. Bardzo dobre linie pomagają w tym, że zazwyczaj one wygrywają, jednak moi koledzy z zespołu są wymagający, jeśli chodzi o to, że muszę tak naprawdę pomagać wszystkim na mapie. Muszę to jakoś godzić, więc często kiedy proszą o pomoc, jestem zmuszony im po prostu odmawiać i przypominać, że gdybym teraz na przykład poszedł na ich linię, to nie jest to najlepsze dla całej rozgrywki. Muszą rozumieć, że ja w tej chwili muszę być gdzie indziej, żeby tę grę wygrać.
Która linia wymaga najwięcej?
Nie mam stricte jednej linii, która wymaga więcej niż pozostałe. Powiedziałbym za to, że każda linia jest trochę inna. “Caps” na przykład mówi bardzo mało, jednak środkowa aleja moim zdaniem jest najważniejsza, tak więc powinienem pomagać mu najbardziej. Aczkolwiek on jest troszeczkę samolubny, w tym sensie, że bardzo lubi grać sam i nie zawsze prosi o pomoc junglera, co czasami kończy się nieprzyjemnie dla naszej drużyny. Bot i top natomiast bardzo lubią pytać o pomoc. Top jest jednak taką, powiedzmy, najmniej znaczącą pozycją, więc nie zawsze pomagam akurat “Wunderowi”. Jeżeli natomiast chodzi o duo botlane, to myślę, że w porównaniu do zeszłego roku, świetnie nam się razem gra 3 na 3.
Zobaczcie, jak "Jankos" poradził sobie w nietypowym wywiadzie na pokładzie samolotu:
3 min
Prze-lotne Pytania: Marcin 'Jankos' Jankowski
Masz największe doświadczenie w teamie, a jak sam mówisz, choćby “Caps” lubi pograć trochę solo, złapać sam jakieś zabójstwo. Zdarza Ci się czasem hamować resztę, aby nie grali tak ryzykownie?
Tak, ale to się najczęściej zdarza na treningach. Choć czasem i na scenie musisz wywrzeć presję na “Capsie” czy na innych zawodnikach, aby po prostu tego nie robili. Bo jeżeli to wyjdzie to spoko, super, ograłeś rywala, wow. Jeżeli jednak to się nie uda, to gra będzie zdecydowanie trudniejsza dla całej drużyny. Tak też było w grach, w których “Caps” starał się robić “plejsy” na LeBlanc, i to nawet przeciwko Fnatic. Więc bardzo dobrze jest czasami odwołać taki zamiar solo zagrania i spróbować coś drużynowo. Szczególnie na treningach, bo możesz takie rzeczy starać się robić w solo kolejce, ale kiedy już grasz zespołowo, to lepiej jest po prostu grać wspólnie aby się razem rozwijać.
Skoro jesteśmy już przy Twoim doświadczeniu, jakie zmiany w sobie dostrzegasz wraz z upływem lat?
Myślę, że na pewno nie tiltuje tak jak kiedyś. Miałem taki okres czasu, gdzie bardzo denerwowałem się po porażkach, byłem nawet dość toksyczny dla niektórych swoich drużyn. Myślę, że to się zmieniło, moje podejście do gry. Rośnie też oczywiście skill czy wiedza o grze.
Długo miałeś opinię zawodnika nie dającego rady w piątych grach. Od pewnego czasu jednak, G2 w decydujących momentach nie daje rywalom szans. Co się zmieniło?
W mojej karierze bardzo często w piątej grze byłem pod wpływem negatywnych emocji i nie dopuszczałem do siebie faktu, że ta piąta gra mogła się wydarzyć. Wierzyłem w to, że byliśmy lepszą drużyną i powinniśmy wygrać już dawno temu, ale popełnialiśmy masę błędów. Odkąd dołączyłem do G2, w zasadzie to nawet jeszcze w H2K w 2017 roku, miałem zajęcia z psychologiem sportowym, który pomógł mi z innej perspektywy patrzeć na grę. A poza tym moje zaufanie do drużyny się zwiększyło i podchodzę do tej ostatniej mapy bardziej relaksując się i nie dopuszczając do siebie myśli, że możemy ją przegrać.
A jak do tego podchodzi reszta drużyny? Czasem wydaje się, że dopiero będąc przypartymi do muru wrzucacie ten najwyższy bieg.
Kiedy wygrywamy już grę na 2:2, to nasi przeciwnicy często mentalnie się poddają ponieważ wiedzą, że jesteśmy dobrą drużyną i bardzo ciężko z nami wygrać 3 mapy. Tak przynajmniej to dla mnie wyglądało w meczach na Fnatic, gdzie im więcej wygrywaliśmy, tym oni gorzej grali. Poza tym wynika to też z tego, że nasze drafty się często poprawiają, ponieważ nie zawsze jesteś w stanie wybrać najbardziej stosowne postacie na dany moment w grze. Było to widoczne szczególnie w drugim bo5 na Fnatic. Te dwie gry, które przegraliśmy, oczywiście graliśmy gorzej, aczkolwiek nasze drafty również były dość kiepskie. Na przykład braliśmy Kleda na ślepo i byliśmy kontrowani Jaxem, przez co late game był bardzo, bardzo ciężki. Musieliśmy forsować 5vs5, a to też nie było dobre. Więc drafty również mają bardzo duży wpływ na całość.
Jak się czujecie od strony mentalnej w takiej sytuacji?
Zazwyczaj jak dochodzi do 2:2, kiedy jest już ta piąta gra, to jest nasza strefa komfortu (śmiech). Wszyscy wiemy, że to jest nasz czas i że my tę grę wygramy. Nie wiem dlaczego, ale zazwyczaj mamy przygotowany bardziej szalony draft na piątą grę, gdzie jakby chcemy zaskoczyć przeciwnika. Tak było choćby na Fnatic, gdzie graliśmy Syndrą na bocie. Nie dopuszczamy do siebie tej myśli, że możemy przegrać. Po prostu jesteśmy pewni siebie, że ta piąta gra, to jest nasz czas.
No właśnie, macie zazwyczaj specjalną strategię na piątą grę, tak jak tutaj Syndrę dla “Perkza”?
“Perkz” akurat gra dużą ilością postaci na bocie, ale nie zawsze możemy je wyciągnąć. Na tę chwilę w mecie jest wiele postaci, które są silne przeciw AP (Ability Power) dlatego na dolnej alei ciężko jest grać “ap-kami”. Z bota musisz mieć fizyczne obrażenia bo inaczej nie będziesz miał ich wystarczająco dużo w całej kompozycji. Ale w piątej grze wyciągnęliśmy Syndrę bo wiedzieliśmy, że akurat ona na pewno wygra nam linię. Do tego chcieliśmy podpuścić Fnatic, aby wybrali to, czego oczekiwaliśmy i skontrować ich Syndrą, bo wiadomo, jest ona dość mocna na linii. “Capsowi” natomiast udało się zgarnąć counterpicka na midzie, którym był Renekton w Sylasa. I tak naprawdę każda linia na starcie, a także dżungla, miały lepsze matchupy.
I zgodnie z założeniami, od początku wygrywaliśmy bardzo mocno, po czym zaczęliśmy trwonić naszą przewagę i przez chwilę nie było tak prosto. Zwłaszcza kiedy z 6-1 zrobiło się 6-5, po tym jak oddaliśmy kilka fragów na każdej linii próbami wejść pod wieże. No i jeszcze ten throw na topie, gdzie wszyscy zginęliśmy i rywale prawie dostali Nashora. Jednak na szczęście drużyna zdołała odwrócić sytuację. Gdyby nie kilka naszych błędów, które Fnatic wykorzystało, gra byłaby dość jednostronna.
Finał finałem, ale co tam się stało na scenie, że aż Ci “odcięło prąd”?
To wyglądało tak, że choćby w porównaniu do finałów wiosennego splitu, bardzo, bardzo cieszyłem się z wygranej. Wiosną zwyciężyliśmy 3:0 na Orgien i nie byłem aż tak podekscytowany. Podobnie było na MSI, gdzie w samych finałach graliśmy na Team Liquid i było to dosyć szybkie 3:0. Fakt cieszyłem się, ale nie było to takie “wow”. Teraz jednak, gdy graliśmy na Fnatic było 3:2, bardzo bliskie mecze, dużo stresu. Chciałem to wszystko z siebie wyrzucić. Zacząłem bardzo, bardzo mocno krzyczeć razem z “Wunderem”, po czym wstałem, wciąż krzyczałem i nagle… nagle nie mogłem utrzymać się na nogach. Nie straciłem przytomności, mój mózg dalej myślał “stój, stój!”, ale moje ciało mnie nie słuchało i po prostu leciałem w dół. Chciałem się jeszcze przytrzymać stołu i krzesła, co widać na niektórych ujęciach kamery, ale niestety nie udało się, upadłem. Na szczęście tylko na kolano i nic mi się nie stało. Była to dosyć zabawna sytuacja, pierwsza taka w moim życiu.
Na szczęście nic się nie stało i chwilę później mogłeś wznieść puchar. Jak do tego doszło, że to właśnie Ty chwyciłeś go jako pierwszy?
To było takie trochę spontaniczne. Ja myślałem osobiście, że my wszyscy razem go podniesiemy, ponieważ wydaje mi się, że tak robiliśmy na każdym dotychczasowym turnieju. Teraz jednak, jak zacząłem iść do pucharu, to wszyscy odpuścili. Ja również się cofnąłem i czekałem na to, aż wszyscy podejdziemy, ale nikt się nie ruszył. Tak jakby kazali mi ten puchar podnieść, więc byłem dość zadowolony z tego faktu.
Aczkolwiek nie pamiętałem za bardzo, jak to trofeum się podnosi. Jest ono dość ciężkie i nie wiedziałem jak je złapać. Podczas wiosennego splitu uczyli nas tego przed ceremonią otwarcia finału, teraz jednak, w letnim, już o tym nie wspominali. Miałem więc taką chwilę paniki, gdzie myślałem “kurcze, a co jeśli go upuszczę?”. Na szczęście się udało.
Jak wygląda taka nauka podnoszenia pucharu?
Zawsze przed samym finałem odbywa się próba generalna. Zazwyczaj przy tej próbie, wspominają nam o tym, co wygrana drużyna powinna zrobić kiedy już finał się zakończy. To są takie rzeczy, które zawsze wypadałoby zrobić jak choćby podanie rąk po grze czy właśnie nauka tego jak podnieść puchar lub w jakiej kolejności robić poszczególne rzeczy, gdzie się ustawić i tak dalej i tak dalej. Teraz jednak tego nie było, ani my, ani Fnatic nie mieliśmy nikogo, kto by nam powiedział na przykład, po której stronie iść do pucharu, czy co zrobić jak już go podniesiemy. To wszystko działo się naturalnie, bo nie byliśmy w tej sytuacji po raz pierwszy i mniej więcej wiedzieliśmy co robić.
Sam puchar natomiast jest dość ciężki. Trudno go złapać w dwie ręce i unieść do góry. Zazwyczaj trzeba go troszeczkę podeprzeć lub złapać z dołu. Jasne, nie jest aż tak ciężki, aby ktoś go nie uniósł, ale jest dość spory i “Caps” miał z nim lekkie problemy.
Jak tak naprawdę wygląda relacja G2 z Fnatic? Kończy się tylko na dogryzaniu w social mediach, czy jest między wami większa "napinka"?
Jesteśmy oczywiście kolegami, bo wszyscy jesteśmy prograczami i lubimy się w jakiś tam sposób, ale zazwyczaj razem nie gramy. Z reguły “Caps” zawsze bardzo chce wygrać na Fnatic, ponieważ na początku tego roku ich opuścił dołączając do G2. Mi nawet podczas tego finałowego bo5 przeszły przez głowę takie myśli “o kurde my przegrywamy, a >>Caps<< zostawił Fnatic dla nas, co teraz?”. Myślę, że “Caps” też stresował się bardziej niż zazwyczaj.
Po meczu oczywiście od razu byliśmy kolegami, “Mikyx” rozmawiał z “Hylissangiem”. Ja osobiście nie jestem blisko z żadnym z zawodników z Fnatic, ale zdarza mi się pogadać z “Rekklesem” czy może z “Broxahem” na temat mety. Tak więc od czasu do czasu ze sobą rozmawiamy.
W takiej biało-czerwonej koszulce będzie teraz występował "Jankos":
Wybiegając nieco w przyszłość, myślisz że wiosną ktoś zdoła podjąć z Wami walkę? Któraś drużyna wejdzie na wasz poziom, czy to jednak Wy musicie spuścić z tonu, aby Europa była w stanie was dogonić?
Myślę, że co roku gracze stają się coraz lepsi, więc wydaje mi się, że ktoś wejdzie na nasz poziom. Nie wiem, czy będą tak dobrzy jak my, ponieważ moim zdaniem mamy też super dobrych graczy pod względem indywidualnym. Na pewno jednak będą drużyny, które postarają się nas dogonić. W League of Legends w tej chwili najważniejsza jest gra drużynowa, to jak grasz jako całość. Teoretycznie zespoły, które nie mają lepszych graczy, mogą wygrać na mocniejsze teamy dzięki temu, że lepiej grają drużynowo. Tak więc wydaję mi się, że wiosną 2020 możemy napotkać jeszcze większą rywalizację niż minionego lata.
A jak oceniasz miniony split? Wynik Rogue mocno Cię zaskoczył?
Myślę, że Rogue ma bardzo dużo utalentowanych graczy, szczególnie “Inspireda”, “Larssena” oraz “Finna”. Wszyscy są naprawdę bardzo dobrzy, młodzi i głodni zwycięstwa. Mają też “Vandera” i “Woolite’a”, którzy prowadzą ich jako doświadczeni weterani. Jednak na pewno nie spodziewałem się, że zajmą miejsce w najlepszej czwórce. Nawet przegrana na Schalke była po dość wyrównanych meczach. Rogue jest dobrą drużyną i myślę, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepsze.
Na drugim biegunie było natomiast Origen, które bardzo mocno rozczarowało.
Co do Origen, to do końca wierzyłem, że się ockną i zaczną grać tak jak wiosną, czyli zdecydowanie lepiej drużynowo, będą mieli lepsze picki. Moim zdaniem największą różnicą w ich drużynie między wiosną, a latem, jest ich jungler. Mam takie wrażenie, że “Kold” nie gra najlepiej latem i przez to oni jako drużyna są gorsi.
Skoro jesteśmy przy junglerach, czy Twoim zdaniem jest jakieś uzasadnienie tego, że w Polsce od dawna gwiazdami są przede wszystkim leśnicy? Był “Kikis”, jest teraz “Inspired”, wiosną rookie of the split był “Selfmade”.
Myślę, że jest to spowodowane w pewnym stopniu przeze mnie i “Vandera”. Byliśmy jakby pierwsi na tak wysokim poziomie i ten poziom utrzymaliśmy. Bo trzeba zwrócić uwagę, że mamy także wielu polskich supportów jak “Jactroll” czy “Mystiques”. No i mamy teraz trzech świetnych jungerów. Myślę, że po prostu mamy talent do tej pozycji, ciężko mi wyjaśnić dlaczego, ale leśników mamy naprawdę dobrych.
A jak to jest z waszym rezerwowym supportem - “Promisq”? Ludzie traktują go raczej jako mem.
Moim zdaniem “Promisq” jest dużo lepszy niż ludzie myślą. Co prawda nie pomaga nam on w samym gameplay’u, aczkolwiek kiedy “Mikyx” miał problemy z nadgarstkiem, graliśmy z nim screamy i radził sobie dobrze, nawet na poziomie światowym podczas MSI. Do tego ma swoją wiedzę o grze, a także gra bardzo dobrze na linii, gdyż jest głównie graczem SoloQ. Dzięki niemu też atmosfera w teamie jest jeszcze lepsza, to taki typ żartownisia. Można powiedzieć, że czasami jest taką naszą maskotką.
Apropo atmosfery w teamie, rzuca się w oczy, że lubisz sobie dogryzać z “Grabbzem”, jak to naprawdę jest między Wami?
Chodzi po prostu o to, że “Grabbz” każe mi grać Sejuani (śmiech). A tak poza tym, w G2 od zawsze był taki mem, że kocham mojego starego trenera “Pr0lly’ego” (panowie współpracowali razem w H2K, przyp. red), ponieważ moim zdaniem to był najlepszy trener z jakim pracowałem i to się zaczęło już w 2018. Już wtedy sobie z “Grabbzem” dogryzałem i to się nie zmieniło, a tylko stało się silniejsze i dlatego często widać, jak się nawzajem wyzywamy. Nawet już nie chodzi o “Pr0lly’ego”, bo o tym dawno nie wspominałem, ale teraz po prostu tak jakby oficjalnie się nie lubimy. Oczywiście jest to tylko mem, choć nie żebyśmy się jakoś super lubili (śmiech). Ale oczywiście nie nienawidzimy się nawzajem.
Mówisz, że “Grabbz” każe Ci grać Sejuani, a z drugiej strony w fazie zasadniczej wygląda to tak, że bierzecie co tylko Wam akurat przyjdzie do głowy. “PapaSmithy” mówi o Garenie, gracie Garenem, “Wunder” i “Caps” grają o postać w kamień papier nożyce. Serio to jest tak losowe, czy jednak ustalacie to wcześniej?
Nie no, zazwyczaj tak nie jest. Co prawda mieliśmy pewien okres, że graliśmy wszystkim. Byliśmy bardzo pewni siebie i nie miało to większego znaczenia, czym będziemy grać. To się jednak już dawno zmieniło i rzeczywiście fakt, było tak, że ktoś tam przyniósł kartkę z Garenem, to zagramy Garenem, może uda nam się wygrać. Aczkolwiek jak przegrywasz takie mecze, to zdajesz sobie sprawę, że chodzi ci bardziej o to aby wygrać, a nie o to, aby bawić się postaciami. I na przykład jak przegraliśmy tę grę z Garenem, to nie rozmawialiśmy o niej za bardzo, bo każdy był bardzo zdenerwowany tym, że przegraliśmy. W związku z tym, jakby od razu od następnej gry, staraliśmy się to wziąć dużo bardziej na poważnie żeby po prostu wygrać. Pomógł w tym zwłaszcza fakt, że następna gra była na Fnatic.
Z drugiej strony, Fnatic znalazło zastosowanie dla Garena.
Tak, znalazło zastosowanie, z którego tak naprawdę wszyscy do teraz w Europie korzystają. Choć bardziej wynika to z faktu, że Yuumi jest op (overpowered), aniżeli z tego, że Garen jest taki silny. Wspólnie jednak tworzą dość mocną kombinację. Jestem ciekaw, czy pokaże się to na mistrzostwach świata. To jednak zależy też od tego, czy nasi rywale otworzą Garena i Yuumi, ale jestem też ciekaw czy Fnatic zdecyduje się sięgnąć po ten zestaw.
A jak odebrało to G2? Zespół, który zawsze chce być najlepszy, a tu jednak to rywale znaleźli zastosowanie dla postaci, której wy nie potrafiliście wykorzystać. Była jakaś podrażniona duma?
Nie, nie było nic takiego. Na początku co prawda myśleliśmy, że Garen + Yuumi może nie być tak op, jak ludziom się wydaje, aczkolwiek okazało się to bardzo silne i to Fnatic miało rację. Na treningach próbowaliśmy skontrować ten duet różnymi pickami, ale zazwyczaj nie działało to w 100% ponieważ bardzo łatwo jest gankować linię, która gra na Garena i Yuumi, a Yuumi nie da się przez to zabić. Osobiście mam nadzieję, że Yuumi dostanie nerfa ponieważ na tę chwilę jest bardzo silną postacią.
Jak w ogóle G2 podchodzi do fazy zasadniczej splitu? Jest na nią jakakolwiek motywacja?
Zazwyczaj mamy napinkę dopóki nie będziemy pierwsi, czyli na początku staramy się aby zająć ten pierwszy bądź drugi seed, aby mieć dobre rozstawienie w play-offach no i chcemy tak naprawdę nie przegrać gry. Gdy już jednak przegramy pierwszą grę i jesteśmy pierwsi, to podchodzimy do tego zdecydowanie luźniej.
Na Worldsy jedziecie po mistrzostwo? Czy podchodzicie do tego nieco bardziej wstrzemięźliwie?
Jedziemy po mistrzostwo. Ja jednak osobiście nie mam takiego nastawienia, że myślę o tym co będzie. Zazwyczaj skupiam się na tu i teraz, czyli że na te Worldsy dopiero musimy pojechać i musimy w ogóle wyjść z grupy. Cel jest jednak jeden - mistrzostwo świata.
W kim widzisz największego rywala do tego celu?
Na tę chwilę moim zdaniem najlepsze drużyny to SKT z Korei oraz FPX z Chin. Nie można jednak lekceważyć również Invictus Gaming. W gauntlecie pokazali się już z lepszej strony, a myślę, że taka drużyna jak IG nie podchodzi poważnie do innych gier. Powinni wygrać mistrzostwo Chin, zdziwiło mnie, że tak się nie stało. Nie grali jednak dostatecznie dobrze, ale teraz prezentują się coraz lepiej.
Wiele zależy też od tego, jaką będziemy mieć grupę. Bo możemy na przykład dostać IG czy DAMWON, czyli trzeci seed z Chin albo Korei, do tego drugi seed także z tych krajów. Wówczas będziemy mieli Chińczyków, Koreańczyków i przykładowe Clutch Gaming. Taka grupa byłaby dość ciężka. Póki co czekamy na losowanie.
Dla Ciebie to już trzecie mistrzostwa. Wciąż jest to dla Ciebie ta sama magia?
Jak na razie jestem bardzo podekscytowany. Jedziemy na bootcamp, tym razem jednak nie jedziemy do Korei, a zostajemy w Europie. Dla gracza mistrzostwa świata to najważniejsza rzecz jaka może się wydarzyć. Już nie mogę się ich doczekać.
Jeszcze żadna drużyna nigdy nie miała takiego “cleen sweepa”, że wygrała wszystko w swoim regionie, a także MSI i Worldsy. Może my będziemy pierwsi?