Dominika Orlik
© fp: Dominika 333 Orlik
FMX

Co łączy Dominikę Orlik i FMX?

Zapraszamy na wywiad z Dominiką o jej wyjeździe na Red Bull X-Fighters i kobietach w offroadzie!
Autor: Eliasz Dawidson
Przeczytasz w 5 minPublished on
Eliasz Dawidson: Cześć Dominika. Doszły mnie słuchy, że postanowiłaś spróbować nowej dyscypliny – freestyle motocrossu. Czy to prawda?
Dominika Orlik: Tak (śmiech), ale póki co tylko zobaczyć jak wygląda FMX w najlepszym wydaniu na żywo. W piątek lecę do Madrytu, gdzie będę mogła na własnej skórze poczuć, co to jest Red Bull X-Fighters. Do tej pory jeszcze nie byłam na tych legendarnych zawodach w stolicy Hiszpanii, więc już nie mogę się doczekać.
Jeżeli nie możecie być z Dominiką w Madrycie, nie przegapcie transmisji na żywo z Red Bull X-Fighters w piątek o 22:00 na Red Bull TV!
Czyli sama za FMX jeszcze się nie bierzesz?
Póki co zostanę na ziemi i popatrzę z boku, jak się łamie prawa grawitacji na motocyklu. Może kiedyś sama spróbuje, kto wie. Do basenu z gąbkami... nawet kusiłoby żeby skoczyć. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jakie to uczucie puszczać motocykl lecąc do góry nogami na takiej wysokości. Uwielbiam adrenalinę i wyzwania, ale aż tak szalona nie jestem. Ogromnie podziwiam chłopaków latających w FMX-ie, bo trzeba być niesamowicie odważnym, żeby robić takie rzeczy w powietrzu.
Co najbardziej podoba Ci się we freestyle motocrossie?
Chyba najbardziej podoba mi się to, że każdy ma swój styl. Niby większość zawodników robi te same tricki, ale każdy wykonuje to na swój sposób. Myślę, że FMX można porównać trochę do tańca. Jest to czasem dosyć przerażająca dyscyplina, ale wydaje mi się, że właśnie to w niej jest fajne. Kiedy pojawia się strach, jest też adrenalina i emocje, a o to przecież w tym sporcie chodzi.
Mimo, że offroad nie jest typowo kobiecym sportem to można spotkać coraz więcej dziewczyn jeżdżących na motocyklach i nie bojących się pobrudzić. Jak myślisz dlaczego?
Nie zgodzę się z tym, że to nie jest to kobiecy sport, bo moim zdaniem jest wręcz idealny dla kobiet. Maseczki błotne, piling piaskiem (śmiech), a do tego to idealny sposób na dobrą figurę - można jeść, ile się chce, bo i tak wszystko spali się na motocyklu. Jest tutaj adrenalina, przez co zawsze jest uśmiech na twarzy, a do tego dba się o wygląd, więc myślę, że to sport idealny dla nas. Sama kiedyś trenowałam gimnastykę artystyczną, malowałam i tańczyłam, ale stwierdzam, że na motocyklu czuję się najlepiej, mimo że lubię kobiece zajęcia. Potwierdza to też, że z roku na rok jest nas coraz więcej. Gdy zaczynałam, były po 2-3 zawodniczki na zawodach i bardziej piknikowo podchodziły do startów. Od kiedy się pojawiłam, nabrało to rozpędu, z roku na rok robiło się nas coraz więcej, dzięki czemu poziom także poszedł do góry. Myślę, że ciekawie ogląda się teraz zmagania pań, bo mimo, że jesteśmy słabsze fizycznie, to mamy dużo twardsze charaktery.
Dominika Orlik

Dominika Orlik

© fp: Dominika 333 Orlik

Jeżeli miałabyś zachęcić jeszcze więcej dziewczyn do uprawiania tego sportu, co byś im powiedziała?
Oprócz tego, co mówiłam wcześniej, to ten sport naprawdę pozwala na sprawdzenie się, wyładowanie i na zapomnienie o wszystkich problemach. Jeżeli męczy cię szkoła, praca, czy cokolwiek innego i chcesz się oderwać od rzeczywistości - wystarczy wsiąść na motocykl. Wtedy nic więcej już się nie liczy. Jeżdżąc na zawody, czy treningi poznajemy też innych, pozytywnie zakręconych ludzi, którzy dzielą naszą pasję. W motorsporcie wszyscy są jak jedna wielka rodzina, więc znalezienie wspólnego języka i tematów nie będzie żadnym problemem.
Dominika Orlik

Dominika Orlik

© fp: Dominika 333 Orlik

Jesteś idealnym przykładem na to, że dziewczyny również mogą jeździć oraz na to, że wcale nie trzeba być najszybszym, żeby być popularnym i wykorzystywać popularność do realizowania swoich kolejnych celów.
Moją drugą pasją jest marketing i w tym roku, oprócz zdania matury, udało mi się również zaliczyć egzamin na technika reklamy. Nie musisz być piękny i bogaty, żeby mieć osiągi w marketingu. Doskonałym tego przykładem jest Valentino Rossi, który jest mistrzem autopromocji. Kreując swój wizerunek trochę się na nim inspirowałam i dodałam kilka rzeczy od siebie, ale uważam, że najważniejsze w mediach społecznościowych jest bycie sobą. Ludzie mnie polubili, bo jestem pozytywną osobą i staram się dzielić swoją pasją. Traktuje to też trochę jak swoją pracę i poświęcam temu bardzo dużo czasu, ale sprawia mi to przyjemność, a dzięki sponsorom i osobom, które mnie wspierają mogę się rozwijać, być coraz szybsza i robić coraz większy progres. W zeszłym sezonie mogłam wystartować dzięki temu w Mistrzostwach Europy Kobiet, w tym roku walczę w Mistrzostwach Polski Enduro i… szykuję się na Red Bull 111 Megawatt!
Czyli rozumiem, że już czekasz na pierwszą falę rejestracji, która ruszy w drugiej połowie lipca?
Mało tego, już mam nawet włączony komputer na tej stronie (śmiech)! Rok temu byłam w Kleszczowie o kulach, bo lekarz akurat w tym dniu pozwolił mi zacząć chodzić. Mimo to, przez dwa dni przeszłam prawie całą kopalnię i ze świeżo operowaną nogą miałam ochotę wskoczyć na motocykl i pojechać. Strasznie wam zazdrościłam, kiedy widziałam jak jedziecie, ale mogłam tylko stać i praktycznie ze łzami w oczach podziwiać walkę na trasie. Także w tym roku nie ma opcji – nie odpuszczę!
Miło to słyszeć. W takim razie dzięki za rozmowę i do zobaczenia.
Oby na starcie Red Bull 111 Megawatt!